Pidżama, Pidżama

17 października o godzinie 20:00 pojawiłem się (razem z żoną i znajomymi) w łódzkim klubie „Wytwórnia”. Okazja wyśmienita, gdyż w ramach swojej jesiennej trasy koncertowej wystąpiła tam legenda polskiej muzyki (punk)rockowej – zespół Pidżama Porno.

Próbowałem dokumentować to wydarzenie – żeby były zdjęcia (lub chociaż jakieś jedno): do niniejszego artykułu, „na fejsika” i na Instagrama… No ale w warunkach koncertowo-bojowych, tzn. przy ogólnie niewielkim oświetleniu, a za to mocno oświetlonej scenie i reflektorach przeczesujących widownię oraz konieczności zoomowania (nie stałem blisko muzyków), nawet 8 megapikseli okazało się niewystarczające. Chyba że po prostu nie umiem robić zdjęć… Jakby nie było, musi wam wystarczyć moja relacja słowna i setlista, którą na bieżąco skrupulatnie notowałem. A jeśli już tak bardzo chcecie tych zdjęć, to poszukajcie ich sobie w internetach sami. Mnie się nie chce szukać…

Setlista (kursywą w nawiasach podaję nazwy albumów, z których pochodzi dany utwór):

  1. Nocny gość (Marchef w butonierce)
  2. Ach co za dzień (Futurista)
  3. Kocięta i szczenięta (Futurista)
  4. Taksówki w poprzek czasu (Marchef w butonierce)
  5. Grudniowy blues o Bukareszcie (Ulice jak stygmaty – absolutne rarytasy)
  6. 28 (One love) (Złodzieje zapalniczek)
  7. Goszka (Styropian)
  8. Dłoń, która podpisała papier (Ulice jak stygmaty – absolutne rarytasy)
  9. Idą brunatni (Marchef w butonierce)
  10. Kotów kat ma oczy zielone (Bułgarskie centrum)
  11. Do nieba wzięci (Styropian)
  12. Marchef w butonierce (Marchef w butonierce)
  13. Film o końcu świata (Futurista)
  14. Chłopcy idą na wojnę (Marchef w butonierce)
  15. Ulice jak stygmaty (Futurista)
  16. Bułgarskie centrum (Bułgarskie centrum)
  17. Wirtualni chłopcy (Bułgarskie centrum)
  18. Ezoteryczny Poznań (Złodzieje zapalniczek)

Bisy:

  1. Noc jak noc (Marchef w butonierce)
  2. Brudna forsa (Marchef w butonierce)
  3. Twoja generacja (Marchef w butonierce)

Drugie bisy:

  1. Droga na Brześć (Bułgarskie centrum)
  2. Pasażer (Ulice jak stygmaty)

Wrażenia i przemyślenia

Pidżama, jak to Pidżama. Nudno, smutno, bez polotu.

Żartuję oczywiście („ha! ha! ha! Cudowny żart, boki zrywać!”).

Wyłapując (już po koncercie) głosy z tłumu w przeważającej części słyszałem, że koncert był świetny. I do tej opinii się podłączam – mnie również bardzo się on podobał. Chociaż – szczerze powiedziawszy – był to mój pierwszy koncert Pidżamy w życiu. Nie mam więc możliwości porównać go z żadnym innym. (Mieliśmy już z żoną kupione bilety na koncert w Katowicach w marcu 2015. Jednakże dopadła nas choroba i w ostatniej chwili musieliśmy je odsprzedać. A znajomi nie zachorowali i pojechali…).

Jakie jeszcze komentarze dotarły do mnie z tłumu? Komuś nie podobała się aranżacja jednego z utworów (przeglądam setlistę z góry na dół, z dołu do góry i na wyrywki, ale za nic w świecie nie mogę skojarzyć, o który to kawałek chodzi). Ktoś inny jeszcze stwierdził, że Grabaż nie nadąża za melodią i po prostu nie ma już siły śpiewać. W sumie trochę w tym racji jest: Grabaż ma już przecież 50 lat, a od ponad trzydziestu występuje na scenie (oczywiście nie non stop. Robi sobie przerwy na posiłki i codzienne życie). Nie ma się co dziwić, że część sił już go opuściła i po prostu nie jest już w stanie ani śpiewać, ani skakać po scenie z wigorem godnym dwudziestolatka.

Nevermind. Najważniejsze, że – podkreślę to jeszcze raz – mnie się bardzo podobało. Tym bardziej, że zagrali też kawałki, na które najbardziej liczyłem: „Wirtualni chłopcy”, „Kocięta i szczenięta” oraz „Twoja generacja”. Gdyby zagrali jeszcze utwory „Outsider”, „Egzystencjalny paw” oraz „Tom Petty spotyka Debbie Harry”, byłoby już idealnie… No ale z drugiej strony nie można mieć przecież wszystkiego.

Miejscówka

I jeszcze słówko o klubie „Wytwórnia”. Mnóstwo miejsca, dzięki czemu nawet te tłumy – jak to na Pidżamie – spokojnie się pomieściły. Także powietrze było praktycznie cały czas świeżutkie (na pochwałę zasługuje tu dobra wentylacja, zakaz palenia oraz to, że nie staliśmy pod samą sceną, gdzie często tańczono pogo i uprawiano crowd surfing). Dopiero pod sam koniec do nosów na chwilę dobiegła mało przyjemna woń wydzielana przez spoconego fana przeciskającego się przez tłum…

Ostateczny wniosek

Ech, pojechałbym na Pidżamę ponownie… W sumie nic straconego: łódzki koncert był dopiero piątym podczas tej trasy koncertowej. W kolejce jest jeszcze jedenaście. Hmm, może się gdzieś znowu wybiorę…

Z przewagą na „może”, bo musi mi jeszcze zostać gotówka na bilet na koncert Kabanosa 28 listopada w częstochowskim TfP. Ale o tym już może innym razem.

***

W skrócie o zespole: Pidżama Porno powstała w grudniu 1987 roku z inicjatywy ówczesnych studentów poznańskiego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza – Krzysztofa Grabowskiego i Andrzeja Kozakiewicza. W ciągu swojej bogatej, prawie trzydziestoletniej działalności nagrali:

  • siedem albumów studyjnych: „Ulice jak stygmaty” (1989), „Futurista” (1990), „Złodzieje zapalniczek” (1997), „Styropian” (1998), „Ulice jak stygmaty – absolutne rarytasy” (1999), „Marchef w butonierce” (2001), „Bułgarskie Centrum” (2004);
  • jeden minialbum: „Zamiast burzy” (1994);
  • dwa albumy koncertowe: „Koncertówka part 1” (2002), „Koncertówka 2. Drugi szczyt” (2003);
  • trzy DVD: „Finalista” (2007), „Dwadzieścia” (2008), „Breżniew… ujrzałem śmierć na scenie” (2012).

Obecny skład zespołu to Krzysztof „Grabaż” Grabowski, Andrzej „Kozak” Kozakiewicz oraz Rafał „Kuzyn” Piotrowiak. W czasie koncertów wspierają ich Longin Bartkowiak oraz Mariusz Nalepa.

***

Autorem zdjęcia tytułowego jest Sławomir Nakoneczny.

Reklamy

2 thoughts on “Pidżama, Pidżama

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s