Laszuraburej i laszuraba

Już za niecałe dwa tygodnie Częstochowę nawiedzi prawdziwy polski produkt: cienka, sucha, pomarszczona kiełbasa.

?! ?! ?!

Mówiąc bardziej zrozumiale: 28 listopada na scenie częstochowskiego klubu Teatr from Poland wystąpi Kabanos – „zespół taki sam jak żaden”.

Jak wyraźnie widać to na zdjęciu tytułowym, bilety dla siebie i kumpli już mam. No bo jak można by przegapić tak wyjątkowe wydarzenie?

O kiełbasie oficjalnie

Nie znacie tego zespołu? No to najwyższy czas go poznać. Mnóstwo informacji przynosi oczywiście jego oficjalna strona i zamieszczona tam pełna, bogata biografia. Licznych nowości i ciekawostek dostarcza też nowiutki i świeżutki wywiad. Jak skończycie czytać mój artykuł, zajrzyjcie też pod te linki i poczytajcie.

Tymczasem ja, żeby nie przepisywać z powyższych stron, napiszę coś zupełnie od siebie.

Coś zupełnie od siebie, czyli o kiełbasie mniej oficjalnie

Jak dla mnie, najlepszym opisem działalności Kabanosa jest utwór pochodzący z najnowszej (wydanej 15 września 2015 roku) płyty zespołu, zatytułowanej „Balonowy Album”. Kawałek ten nosi tytuł „Moja piosenka”. Zenek Kupatasa (to pseudonim, nie prawdziwe nazwisko) – wokalista i lider Kabanosa – śpiewa tam:

Moja piosenka
Nie musi się podobać
Nie musi opowiadać
Nie musi się sprzedawać
Nasza piosenka
Nie musi mieć trzech minut
Nie muszą grać jej w radiu
Nie musi mieć sensu

To całkowita prawda: Kabanos od samego początku, czyli od sierpnia roku 1997 (miejsce urodzenia: ulica Sikorskiego 3, Piaseczno), konsekwentnie podąża swoją własną ścieżką. Niezależnie od tego, czy komuś się to podoba, czy też nie, gra po prostu to, co w danej chwili chce. Bez względu na reakcję otoczenia…

Ogromnym ułatwieniem jest tutaj na pewno to, że jeden z muzyków kiełbasy – Witalis Witasroka – ma salę prób, a drugi – Fons (Ildefons Walikogut) – ma studio nagrań. Dzięki temu przez cały czas Kabanos pozostaje poza wszelkimi wpływami z zewnątrz i związanymi z tym zależnościami. Ciężko mi jest bowiem sobie wyobrazić, żeby jakieś poważne wydawnictwo zdecydowało się wydać np. utwór opowiadający o przygotowywaniu zupy kalafiorowej…

I tym chłopaki z Kabanosa naprawdę mi imponują: robią to, co chcą – nie oglądają się na innych, nie zastanawiają, czy ktoś nie będzie się z nich śmiał. I – jak podkreślili to w wywiadzie, do którego link wkleiłem kilka akapitów wcześniej – dzięki temu pozostają naprawdę szczerzy.

Mnie czasami zdarza się napisać jakiś tekst: czy to piosenkę, czy wiersz. Ale później ląduje on w szufladzie lub w koszu. Tymczasem naprawdę przydałoby mi się tutaj takie kabanosowe podejście: po prostu podzielić się radosną twórczością ze światem. Jak się komuś spodoba – to super. Jeśli nie – to trudno. To przecież moje własne teksty i już.

No i ta wspomniana niezależność – chłopaki pokazali, że nawet bez jakichkolwiek funduszy i wsparcia można zrobić coś ciekawego. Jeśli kiedyś w końcu napiszę książkę i odważę się ją wydać, to zrobię to własnym sumptem. DIY. A co!

Prezentacja

To co, jeszcze parę kawałków Kabanosa. Bo słowa słowami, ale najlepiej niech chłopaki zaprezentują się sami:

Ostatnie pytanie

I jak? Widzimy się 28 listopada w klubie Teatr from Poland? Bilety na koncert jeszcze są…

***

Tytuł artykułu zaczerpnąłem z tekstu utworu „Moja piosenka”. Wg mnie idealnie oddaje on bowiem inność Kabanosa…

***

Aha, no i spodziewajcie się kolejnego artykułu o Kabanosie. Oczywiście z relacją z koncertu.

Reklamy

3 thoughts on “Laszuraburej i laszuraba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s