Wygrzebane z szafy, część 1: Oko burzy

A więc leżę sobie w łóżku już trzeci dzień. Wszystkiemu winna choroba i L4. Chociaż „choroba” nie jest do końca właściwym słowem. Przecież, jak dobrze jest to wszem i wobec wiadome, mężczyźni nie chorują. Oni walczą o życie. A więc już trzeci dzień… walczę o życie.

Słodkie lenistwo towarzyszące tej bitwie skłoniło mnie do przejrzenia mojej playlisty z ulubionymi wideo na YouTubie. Co prawda ostatnio nie dodałem do niej chyba nic (no może poza jednym utworem Voo Voo), ale przez kilka poprzednich lat często wędrowały tam głównie przeróżne piosenki, które wpadły mi do głowy przez ucho.

Jak wygląda ten powrót do przeszłości?

To trochę tak, jak z grzebaniem w szafie z dawno nienoszonymi ubraniami: przy niektórych człowiek łapie się za głowę i mówi sobie: „jak ja kiedyś mogłem w tym chodzić?!”, natomiast przy innych stwierdza, że w sumie są całkiem niezłe i warto byłoby znowu je kiedyś założyć.

Do słuchania niektórych kawałków z tej playlisty nie zmusi mnie już chyba nic. Jednak pozostawię je tam przez jakiś sentyment („no mała ta koszulka i potargana. Tylko szkoda wyrzucić…”). Ale znalazłem też kilka perełek. W tym artykule podzielę się pierwszą z nich.

Lovett – „Eye of the Storm”

Jak wam się podoba? Bo dla mnie ten kawałek to prawdziwe cudo!

Film utrzymany w moim ukochanym steampunkowym klimacie, nierozerwalnie łączący się z przejmującą historią opowiadaną przez kolejne dźwięki i słowa. Oto mamy więc tajemniczego podróżnika przemierzającego przestworza swoim statkiem. Jedynym towarzyszem tej podróży jest mały smok, pozostający jednakże na łańcuchu (więc towarzysz czy więzień?).

Pilot w którymś momencie pozbywa się kilku przedmiotów (pamiątek?), wyrzuca za burtę skrzynkę z tajemniczą świecącą zawartością (czyżby inspiracja Pulp Fiction?), wypuszcza smoka na wolność (umożliwiając mu tym samym przeżycie), nadaje statkowi kierunek – prosto w tytułowe oko burzy, blokuje koło sterowe i siada w fotelu, by za kilka chwil (najprawdopodobniej) zakończyć swoje życie.

Smutna historia, którą o wiele łatwiej zrozumieć, gdy zapozna się z tekstem.

Samo życie?

Sytuacja, która czasami zdarza się w związkach pomiędzy dwojgiem ludzi: ona ma wobec niego zbyt wygórowane oczekiwania, on ją okłamuje:

I know that I’m wrong..
About everything I said.
But here it goes again.
You wanted more,
Than you thought,
I would ever give.
But you were badly mistaken.
I told you lies,
And said what you were meant to hear,
Just as you wished… my dear,
To reach the eye (eye, eye), of the storm.

Życiowe, prawda? A czym się to może zakończyć i czym często się kończy? Oczywiście rozpadem takiego związku:

So we begin to float,
And drifted out into the tide,
For every wave,
To swallow… us alive.

No sign of shore,
The moment when the sails were torn.
We’ve reached the end.
Eye of the storm.

Jakieś perspektywy na przyszłość? Żadnych. Przestaje więc dziwić fakt, że dla Pilota oko burzy staje się jedynym rozwiązaniem. Bo być może kłótnie i rozpad związku były już wystarczająco tragicznymi przeżyciami:

For all that it cost,
In the end there was no price to pay.
For all that was lost,
That storm carried it away.

Wniosek

Dziwi mnie, że film ten nie ma YouTubie nawet dwóch milionów wyświetleń… Jeśli więc poruszyła was ta historia, to zróbcie coś konkretnego: zastanówcie się nad własnymi relacjami z bliskimi wam osobami i – jeśli dostrzeżecie coś niepokojącego – od razu to naprawcie. Żeby i was nie dosięgło oko burzy.

A jeśli jeszcze dacie mi jakiś znak, że ten utwór lub artykuł wam się spodobał, będzie cudownie. Na Facebooku możecie go polajkować, skomentować lub – co byłoby rewelacyjne – udostępnić dalej. Natomiast tutaj – na WordPressie – pod artykułem także możecie pozostawić swój komentarz lub polubić. A po prawej stronie (jeśli czytacie na komputerze lub tablecie trzymanym w orientacji poziomej) albo prawie na samym dole (jeśli czytacie na tablecie trzymanym w orientacji pionowej lub na smartfonie) macie do dyspozycji jeszcze opcje obserwowania tego bloga i polubienia jego strony na twarzoksiążce – dzięki temu z poSZTUKOwanym zawsze będziecie na bieżąco.

I jeszcze jedno

Jeśli jesteście zainteresowani jakimiś dodatkowymi informacjami na temat tego utworu i jego powstawania, obejrzyjcie jeszcze ten film:

Pozdrawiam steampunkowo i trzymajcie się ciepło.

***

Uwaga: jeśli szukacie w Częstochowie taniej apteki, wybierzcie się w aleje – Apteka Nowa Farmacja, al. NMP 11. W aptece obok przychodni lekarstwo kosztowało 50 zł. W alejach zapłaciłem – za to samo – 36 zł! 14 PLN taniej!

***

I oczywiście serdeczne podziękowania dla mojej żony, która dzielnie wspiera mnie w mojej walce o życie.

Reklamy

One thought on “Wygrzebane z szafy, część 1: Oko burzy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s