Zacznij od Zbyszka

Zbigniew Wodecki

W tym miejscu chciałbym serdecznie podziękować trzem osobom: moim rodzicom za ufundowanie biletów oraz mojemu brygadziście za udzielenie mi wolnego i tym samym pozbawienie się bardzo cennego pracownika. Bo dzięki temu i dzięki nim mogliśmy razem z żoną wziąć udział w poniedziałkowym koncercie Zbigniewa Wodeckiego (4 kwietnia, godzina 19:00, Filharmonia Częstochowska).

Relację z tego wydarzenia chciałem opublikować jeszcze w poniedziałek, ale cóż… Jak śpiewa sam Wodecki w utworze „Lubię wracać tam gdzie byłem”:

Co dzień nas gna
W nowe strony zadyszany czas.
Sto dat, sto spraw
Wciąga nas, gna nas.

I moje dni
Wszechobecny pośpiech, czasu znak

Mamy więc już sobotni wieczór, a ja dopiero teraz gryzmolę ten artykuł.

Na początek tak ogólnie

Jesteście ciekawi, jak prezentowała się setlista? Notowałem ją na bieżąco, skrupulatnie, by nie pominąć ani jednego utworu. Proszę bardzo, oto ona:

  1. Opowiadaj mi tak (Słoneczko)
  2. Rzuć to wszystko co złe
  3. Znajdziesz mnie znowu (Muszla)
  4. Oczarowanie
  5. Teatr uczy nas żyć
  6. Zacznij od Bacha
  7. Czardasz Montiego
  8. Ciao ciao Bambino
  9. Raj
  10. Pszczółka Maja

Bisy:

  1. Szczęście jest we mnie
  2. Niech się w nas goi

Poza tym, pomiędzy siódmym a ósmym utworem, miejsce na scenie zajęła Renata Zarębska, która zaprezentowała swój krótki program artystyczny, na który składały się trzy utwory oraz wesoła konferansjerka.

O Artyście

A cóż mogę napisać o Zbigniewie Wodeckim? Co jak co, ale głos, talent, energię, włosy i gadane to on ma…

Na skalach głosu i technikach śpiewania jeszcze się nie znam. Ale wiele o tym wcale wiedzieć nie musiałem, by i tak wielokrotnie w czasie słuchania koncertu przeszywały mnie ciarki. Ale Zbigniew Wodecki to nie tylko piosenkarz. To także multiinstrumentalista: gdy w swoje ręce brał trąbkę lub skrzypce, już było wiadome, że zaraz usłyszę coś niezwykłego. Nie zawiodłem się ani razu: grać to on potrafi (ach, genialna fuga wykonana na skrzypcach i „Czardasz Montiego”)… Do tego niesamowita energia. Artysta ten ma już 66 lat, ale w ogóle tego nie widać. Zachowanie na scenie wręcz kłóci się z datą wpisaną do jego dowodu.

I ta jego niezwykła komunikacja z publicznością. Nie ograniczała się ona do przywitania i zachęcania, by śpiewać razem z nim. W sumie pomiędzy każdym utworem Zbigniew Wodecki raczył słuchaczy jedną lub nawet kilkoma genialnymi historyjkami i żartami, po których co rusz wybuchały salwy śmiechu.

Jeśli nie było was na tym koncercie, żałujcie. Poniżej spróbuję przywołać kilka z tych anegdot i tekstów, ale tak w skrócie, to nie jest już w żaden sposób to samo. (Może będzie to nawet bardziej dla mnie, bym za jakiś czas, wracając do niniejszego artykułu, przypomniał sobie niezwykłą atmosferę tego koncertu).

Przykłady tekstów

  • Po wykonaniu dwóch pierwszych utworów Zbyszek rzucił dwa słowa: „Udało się!”. A po chwili przerwy dodał: „Bo rano Geriavitu zapomniałem…”.
  • Mówiąc o wartości finansowej nagrody, którą razem z kolegą dostali za jakąś piosenkę lub album (chyba podczas któregoś z festiwali): „Kolega kupił sobie buty. Ja zegarek…”.
  • Inny tekst? O sobie i współczesnych artystach: „Kiedyś były takie czasy, że żeby śpiewać… trzeba było umieć śpiewać”.
  • O sobie i swoim wyglądzie? Anegdota o trzech amantach, którzy poszli do nieba. W skrócie prezentuje się ona tak: „Trzech amantów – Robert Redford, Robert De Niro i Zbigniew Wodecki – trafiło do nieba. Roberta Redforda przydzielono do pokoju numer 36, w którym przebywała bardzo brzydka kobieta. Głos Boga: Robercie Redfordzie, za twoje liczne grzechy już po wieki trafiasz do pokoju 36. Roberta De Niro przydzielono do pokoju numer 38, w którym przebywała jeszcze brzydsza kobieta. Głos Boga: Robercie De Niro, za twoje liczne grzechy już po wieki trafiasz do pokoju 38. Zbigniewa Wodeckiego przydzielono do pokoju numer 37. Otwiera on drzwi, zagląda do środka, a tam cudowna, przepiękna kobieta – Claudia Schiffer. Głos Boga: Claudio Schiffer, za twoje liczne grzechy…
  • Odnośnie włosów, których – gdy będę w jego wieku – też chciałbym mieć na głowie jeszcze tyle, i kolegi z towarzyszącego mu zespołu: „Mirek, świetny kolega. Pożyczył mi włosy na dzisiejszy koncert”. Mirek kłania się publiczności i ściąga przy tym z głowy czapkę – och, pięknie błyszczy się ta króciuteńko przystrzyżona glaca…

Napiszę wam tak: gdy w waszej okolicy zobaczycie kiedyś plakat zapowiadający koncert Zbyszka Wodeckiego, od razu zaklepcie sobie ten termin i nie poskąpcie pieniędzy na bilet. Jeśli człowiek ten kojarzy wam się tylko z Pszczółką Mają, Chałupami lub popularnymi w telewizji programami, po takim koncercie od razu zmienicie zdanie. Ja osobiście wybrałbym się bardzo chętnie jeszcze raz.

I nie ważne, że Zbigniew Wodecki ma lat 66, a ja czterdzieści mniej. To nie jest artysta zarezerwowany tylko dla „dziadków” i hipsterów. To chodzący genialny głos, prawdziwy talent, żartowniś i zwykły, miły człowiek, emanujący ze sceny szczerą przyjaźnią. Naprawdę warto go posłuchać i poznać.

***

Autorem zdjęcia tytułowego, pochodzącego z Wikipedii, jest Tomasz Ziober.

***

Artyście, w czasie koncertu, towarzyszył zespół w składzie: Zbigniew Stelmasiak, Mirosław Wiśniewski, Jarosław Zawadzki, Paweł Twardoch.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s