Miesiąc: Grudzień 2017

Dwa lata bez Lemmy’ego

Nigdy nie byłem fanem ani Mötorhead, ani samego Lemmy’ego Kilmistera. Mogli nagrywać nowe utwory i wydawać kolejne płyty. I tak przechodziłem obok tego obojętnie i bez zagłębiania się. Nie był to po prostu mój klimat.

Ale gdy równo dwa lata temu usłyszałem informację o śmierci Lemmy’ego, wiedziałem, że świat muzyki – nie tylko heavy metalowej i hard rockowej – bezpowrotnie stracił kogoś wielkiego. Kogoś, kogo imię i nazwisko stały się synonimem muzycznego geniuszu i totalnie pojechanego rock’n’rollowego trybu życia…

Stron i artykułów z opisami numerów, jakie w ciągu swoich 70 lat życia wyciął Lemmy, są setki. Nie ma więc sensu ich tu powtarzać. No może oprócz jednej rzeczy, która zawsze mnie rozbraja. W jednym z wywiadów mówił: „Lekarz powiedział mi, że już nie mogę pić whisky. Wobec tego przerzuciłem się na wódkę.” Ech 😀

Zresztą… Co się będę rozpisywał. Po prostu nalejmy sobie do szklaneczki whisky i posłuchajmy samego Lemmy’ego. Tym razem w wersji unplugged:

Ian Fraser „Lemmy” Kilmister

24.12.1945 – 28.12.2015

***

Autorem zdjęcia tytułowego jest Adam Kliczek, http://zatrzymujeczas.pl (CC-BY-SA-3.0). Przedstawia ono oczywiście Lemmy’ego Kilmistera, wokalistę i basistę zespołu Mötorhead (podczas Festiwalu Ursynalia 2013 w Warszawie).

Reklamy

poSZTUKOwany wraca

W czerwcu zapowiedziałem, że kończę z poSZTUKOwanym ostatecznie i nieodwołalnie. W grudniu publikuję tu kolejny artykuł, bo jednak bez poSZTUKOwanego żyć nie mogę 😀

Przestałem

Któregoś dnia uznałem, że:

  • moje pisanie na poSZTUKOwanym jest bardzo nieregularne;
  • nikogo nie interesuje poruszana przeze mnie tematyka;
  • ludzi piszących o sztuce i kulturze jest bardzo dużo, więc i tak się z moimi poglądami nie przebiję;
  • denerwuje mnie słówko „wordpress” w adresie strony;
  • denerwują mnie wyświetlające się na blogu reklamy, na które nie mam wpływu;
  • denerwuje mnie to, że mało mogę zmienić w wyglądzie strony (takie uroki darmowego planu na WordPressie);
  • i że wszystko to wygląda bardzo nieprofesjonalnie, a ja chcę, by mój blog profesjonalnym i uwagę zwracającym był.

No i jeszcze jedno: bardziej zaczęło mnie interesować pisanie o rozwoju osobistym i motywacji, niż o sztuce i kulturze.

Nie leniłem się

Przez jakiś czas bardzo regularnie prowadziłem więc bloga (powerwalk.pl) traktującego o rozwoju osobistym, produktywności i motywacji. Publikowałem tydzień w tydzień, czasami pisząc teksty z dnia na dzień, a czasami mając je przygotowane miesiąc w przód. Starannie dobierałem zdjęcia i starałem się dbać o każdy najdrobniejszy szczegół.

Ale jednak…

… wracam do poSZTUKOwanego

Niczym muzyk, który nie potrafi żyć bez grania, tak ja nie potrafię funkcjonować bez sztuki i pisania o niej 😀

O motywacji i produktywności nie zapominam (wciąż będę nad tym pracował w swoim życiu), ale znowu chcę więcej działać w stronę sztuki i kultury. O rozwoju osobistym stron, blogów, filmów i książek są całe tony. Przebicie się w tym wszystkim jest coraz trudniejsze. A o moim spojrzeniu na muzykę, film i książki jest tylko jedna strona: ten blog 😉

Znowu więc biorę się za to, co sprawia mi tyle radości. Tym razem z nowym spojrzeniem: nie, żeby za wszelką cenę się wyróżnić, zabłysnąć, być „profesjonalnym” i regularnym, ale żeby pisać z głębi siebie. Wtedy, kiedy mam na to ochotę. I o tym, co naprawdę mi się podoba 🙂

A że przez ten rok (bo tyle czasu upłynęło od opublikowania tu ostatniego artykułu – tekstu pożegnalnego z czerwca nie uwzględniam, chociaż też go nie usuwam) wiele się działo – nowe płyty, filmy, książki, koncerty – to i jest czym się z wami podzielić.

Więc do zobaczenia w kolejnym tekście 😀

***

Zdjęcie w tym artykule jest mojego autorstwa. Powstało 31 lipca 2017 roku o 5:45 na gdańskiej plaży Jelitkowo i przedstawia wschód słońca nad Bałtykiem.