poSZTUKOwany się najadł…

…wybawił, zmęczył i upocił. I tylko mam gorącą nadzieję, że uda się doprać spodnie. Buty doczyścić się chyba udało…

Co spowodowało tak poważne obrażenia? Ano są one skutkiem czegoś, co zapowiadałem jakieś dwa tygodnie temu w artykule o dziwnej nazwie „Laszuraburej i laszuraba”.

Krótko mówiąc: koncert Kabanosa w Częstochowie, promujący ich najnowszy „Balonowy Album”.

I występ ten miał miejsce wczoraj, czyli w sobotę, 28 listopada, w klubie Teatr from Poland. Przyznam, że się (jak w tytule artykułu) najadłem. A czym? Ano (plus minus) kilkunastoma cienkimi, suchymi kiełbasami – tyle właśnie utworów zagrali. Z początku nawet notowałem w telefonie ich tytuły, żeby później móc wypisać dla was setlistę (tak jak w relacji z koncertu Pidżamy Porno). No ale jakoś wiele nie zapisałem, bo ostatecznie powędrowałem pod samą scenę i – ogólnie mówiąc – dobrze się tam bawiłem, skacząc i odbijając się od innych w rytm muzyki oraz czyniąc zniszczenia opisane na początku…

Szczątkowa setlista

Koncert zaczął się z grubej rury, czyli od utworu „Czołg”. Kabanos to zespół pięcioosobowy, tymczasem podczas tego kawałka widocznych na scenie było tylko czterech muzyków. Nigdzie nie było widać Zenka, choć jednak jego głos z głośników dobiegał. Po skończeniu utworu wszystko się wyjaśniło: Zenek wylazł ze swojej kryjówki i uśmiechnięty od ucha do ucha oznajmił, że po raz pierwszy śpiewał ukryty za… yyy? Wzmaczniaczem albo kolumną. Nie pamiętam dokładnie, co powiedział…

Pamiętam za to inne jego słowa. Może dlatego, że powtórzył je kilka razy. Może trzy, może nawet cztery. Stwierdził, że – jeśli chodzi o ilość fanów – ten koncert jest ich najliczniejszym w Częstochowie „ever”.

A pozostałe utwory jakie zagrali? Nie zachowując kolejności chronologicznej wypisuję te, które pamiętam: „Serce”, „Klocki”, „Hortensja chce być brzydka”, „Mamo, jest mi tu dobrze”, „Baleron w kartoflach pod keczupem”, „Moja piosenka”, „Buraki”, „Balony”, „Gruby grubas”.

Ciekawostka #1

Pierwsza ciekawostka: wokalista Zenek występował boso. Ale nie tak z całkiem gołymi stopami jak Wojciech Cejrowski. Zenek był w samych skarpetkach. Dziur w tychże nie odnotowałem…

Ciekawostka #2

Druga ciekawostka: według mnie gitarzysta Lodzia wygląda jak elf – długie blond włosy i gładko ogolony. W przeciwieństwie do drugiego gitarzysty, czyli Mirka. Ten dumnie nosi swoją piękną, długą, „menelską” brodę. Zostając przy wyglądzie chłopaków: basista Fons ma niezłe muskuły, perkusisty Witalisa niewiele widziałem, a Zenek ma już całkiem pokaźny brzuch. Zapowiedział, że podczas kolejnego koncertu w Częstochowie będzie on jeszcze większy…

Ogólna ocena

Jak zagrał Kabanos – „zespół taki sam jak żaden”? Oczywiście beznadziejnie. Przecież najnowsza płyta jest „dużo gorsza od poprzedniej”… To znaczy bardzo mi się podobało i – jeśli żona wybaczy mi te wyciorane spodnie (przyznaję się do błędu: mogłem założyć jakieś stare) – na ich kolejny koncert w Częstochowie znowu się wybiorę.

Support

No i jeszcze słowo o supporcie. Na rozgrzewkę zagrał zespół AmetriA, tak samo jak Kabanos, pochodzący z Piaseczna. Jego występ spędziliśmy z kumplami – a byliśmy w czterech – z tyłu sali, w okolicach baru. Prezentowany przez nich typ muzyki po prostu nam nie leżał. Ożywiliśmy się za to ostatnim zagranym przez nich kawałkiem, a mianowicie coverem piosenki Loony „Bailando”… Po prostu odlot!

***

Był to mój drugi koncert Kabanosa. Na pierwszy wybraliśmy się w zeszłym roku z kumplem do Sosnowca pociągiem.

***

Na koniec konkurs. Po koncercie, gdy chłopaki z kiełbasy schodzili już ze sceny, udało mi się przybić „piątki” czterem z nich. Nie udało się tylko nawiązać kontaktu dłoń-dłoń z Zenkiem… Moje pytanie (konkursowe) brzmi: czy po takim zaszczycie mam teraz myć rękę? Odpowiedzi piszcie w komentarzach.

Reklamy